chcieli z niego zrobić jezusa i przywiązać do krzyża ale na to nie pozwoliłem
Całe szczęście:) za to ktoś mi popalił fajką marynarkę (jakieś 12 dziur), na szczęście wziąłem starą.
Ja już około 13 zjechałem do chaty, i spałem cały dzień.
Impreza była gruba, prodigy wymiótł nieźle, choć imo mogłoby być głośniej trochę.
Pozdro dla tych z którymi się spotkałem, szkoda, że nie porządziliśmy więcej, ale będzie okazja za miesiąc.


