Left 4 Dead - recenzja

Recenzje

Sequel Left 4 Dead właśnie wyszedł, a ja wciąż nie miałem pojęcia skąd tyle szumu wokół takiej gry. Bo kto widział biegające zombiaki? Niejako kłóci mi się to z tradycyjną formułą żywych trupów. Ledwo wstały z grobu, ich ciało gnije, ale biegać potrafią i to całkiem żwawo. W dodatku oprawa także nie wyglądała na zbyt zachęcającą, zahaczając wręcz o niski budżet. Jednak tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak gier po filmikach.



Okazało się, że Left 4 Dead to modelowy przykład gry, która ujawnia swoją moc dopiero gdy weń zagrać, urasta ona wtedy do tworu wielce smakowitego. Koncepcja produkcji Valve jest bardzo prosta ? panuje epidemia groźnego, mutującego wirusa, a grupka ocalałych próbuje się dostać do bezpiecznej strefy. Żadnych wyjaśnień skąd, jak, czy dlaczego ? do wyboru cztery filmowo stylizowane scenariusze, a ty przeżyj i tyle.
*
W istocie owego przeżycia zawiera się gra zespołowa, bowiem w pojedynkę nikt daleko nie zajdzie. Dzieje się tak nie tylko z powodu co bardziej wymagających nieumarłych ? poczynaniami przeciwników steruje ?reżyser sztucznej inteligencji?, który dopasowuje oponentów do naszego stylu gry. Nieostrożni i oddalający się członkowie grupy będą karani zombi-pułapkami, a wszyscy zyskają nieco inny charakter poziomu za każdym razem.
*
Gra oparta tak mocno na kooperacji może być zarazem świetna i koszmarna ? wszystko zależy od tego na kogo w przepastnym internecie trafimy. Co prawda problem znika, gdy poczynaniami partnerów steruje komputer (i ja sam miałem wielką radochę grając z botami), ale Left 4 Dead to gra, która swój prawdziwy potencjał pokazuje dopiero online. Gracze mogą wcielać się nie tylko w któregoś z czwórki ocalałych ? istnieje także możliwość pokierowania zombiakami. Z założenia brzmi to rajcownie, ale nieumarli zasadniczo nie dysponują atakami na odległość, więc trzeba się wykazać wysokiej jakości grą zespołową i sprytem by poważnie zagrozić drużynie strzelających ludzi.
*
A strzelać mają z czego. Wszystkie poziomy posiadają system punktów kontrolnych w postaci bezpiecznych pomieszczeń, gdzie gracze mogą uzupełnić zapasy amunicji do takich zabawek jak strzelba M3, kultowy pistolet maszynowy UZI, karabin M4 czy snajperka. Co więcej, każdy gracz otrzymuje z przydziału pistolet z opcją dzierżenia dwóch i nielimitowaną amunicją, oraz możliwość podniesienia rozrzuconych tu i ówdzie koktajli Mołotowa, czy bomb rurowych (do których zombiaki zbiegają się w zabawny sposób).
*
Kiedy przychodzi pociągnąć za spust ujawniają się dwie największe zalety Left 4 Dead ? model strzelecki i spustoszenie jakie on wywołuje na gnijących ciałach nieumarłych. Sposób strzelania został zapożyczony z kultowego Counter-Strike?a, ale twórcy uprościli go po drodze by stał się przyjemniejszy i przystępniejszy zarazem. Bez żadnego problemu odnajdą się w nim ?świeżaki?, a skillerzy będą mieli spore pole do popisu. Także sterowanie postaciami zostało starannie dopracowane, pozwalając na takie szaleństwa jak hedszoty ze strzelby z wyskoku. To się ceni!
*
W wyniku strzelanin poczciwe zombiaki co i rusz tracą dla nas głowę, rękę, czy inną kończynę, co niebagatelnie wpływa na korzystny odbiór gry. Absolutnym mistrzostwem świata są sytuacje, kiedy dosłownie dziesiątki nieumarłych walą do nas ze wszystkich stron, grupując się w rozwścieczone chmary. Kiedy taka sytuacja ma miejsce w pomieszczeniach, góry zgniłego mięsa wprost wylewają się przez drzwi. I wtedy nadchodzi najlepsze ? gracz wcelowuje w sam środek tej masy i naciska spust. Stosy głów i członków latają we wszystkie strony, sąsiadujące ściany zyskują nowy kolor, ale zombi wydają się nie ustępować, niczym Strażnicy podczas ataku na hangar w Matriksie Rewolucjach. Emocje w takich sytuacjach sięgają zenitu, zwłaszcza jeśli przyjdzie nam przeładować broń.
*
Co znamienne, gra podczas takich nawałnic ani na moment się nie zakrztusi, co w pełni rekompensuje nie najwyższych lotów grafikę, a i wymagania wygórowane nie są. Muzyka zasadniczo w L4D się nie pojawia, ustępując miejsca wszelakim niepokojących dźwiękom rodem z horrorów. Niby wszystko cacy, konwencja zachowana, ale osobiście podpasowałby mi bardziej klimat grindhouse?owy. Może wtedy łatwiej byłoby mi grać i wracać do Left 4 Dead? Pewnie tak, bo podobny problem mam z FEARem.
*
Wbrew mym prognozom, Left 4 Dead okazało się być tworem wielce grywanym i dopracowanym. Niskie wymagania sprzętowe, doskonała optymalizacja i tony zombiaków (przeszło tysiąc na poziom) do ustrzelenia. Krwawego i niezwykle rajcownego ustrzelenia. Dla tej prostej ale jakże rajcownej mechaniki warto się w L4D zaopatrzyć, zwłaszcza jeśli zrobią to tez kumple.


Premiera - 18 listopada 2008
Platforma - PC (testowana), X360
Developer - Valve Software
Gatunek - FPS
Czas gry - 6h ++
Średnia ocen w sieci - 89 %
Cena (sugerowana/rzeczywista/allegro) - 139/119/40 zł (PC), 229/99/70 zł (X360)

Zapraszam jak zwykle do sekcji video, na drugą stronę Smiling

Japońskie Left 4 Dead (KONIECZNIE!)



Trailer (przyznajcie sami, że kiepski)



Tank Trailer



Gameplay

Odpowiedzi

Portret użytkownika Vae victis

Nie spotkałem jeszcze lepiej

Nie spotkałem jeszcze lepiej wyglądającej krwi. Rozmazana po ścianach w L4D wygląda mistrzowsko.
A kampanii zrobiło się 5; ;iąta jest krótka i raczej słaba ale jednak jest.
Grę polecam, 50h ze znajomymi można spokojnie przegrać z bananem na gębie, gdy pozna się już bardzo dobrze mapy można ściągnąć inne: na przykład w klimacie Silent Hill.

Portret użytkownika v3

Gra jest super a tryb versus

Gra jest super a tryb versus wymiata Smiling