Muzyczne Złote Sewydże 2012

Muzyczne Złote Sewydże 2012

Podczas gdy w świecie muzyki filmowej można wyraźnie zaobserwować pewną posuchę, muzyka z gier kwitnie. Już w 2011 roku trudno było mi ogarnąć wszystkie godne uwagi ścieżki, a w 2012 roku sprawa miała się jeszcze „gorzej”, jednak po wielu godzinach ze słuchawkami na uszach udało mi się wytypować dziesięć najlepszych ścieżek dźwiękowych w ubiegłym roku.
 
Wytypować „dziesięciu wspaniałych” okazało się trudniejszym zadaniem niż sądziłem także z tego względu, iż godnych opisania soundtracków wyszło co najmniej kilkanaście. Z tego też względu, zanim przejdę do rzeczy, krótko wspomnę o tych kilku dodatkowych ścieżkach wartych uwagi: Hotline Miami, Unfinished Swan, FEZ, AirMech, Transformers: Fall of Cybertron, Guild Wars 2 oraz Spec Ops: The Line. Każda z tych gier może pochwalić się co najmniej kilkoma świetnymi utworami pobrzmiewającymi podczas rozgrywki, jednak całość ścieżek pozostawiała mniejszy lub większy niedosyt.
 
10. Zestawienie otwiera Assassin’s Creed 3. Dotychczas kompozytorem w kultowej serii o zabójcach był Jesper Kyd, którego muzyka szybko stała się integralną częścią tożsamości gier Ubisoftu. Przy zeszłorocznej odsłonie zdecydowano się na najęcie do napisania muzyki Lorne’a Balfe, co – jak mniemam – miało wzmocnić powiew świeżości serwowany przez nową oprawę graficzną. Niestety zaowocowało raczej wyraźnymi brakami w klimacie i tęsknotą za Kydem. Krótko mówiąc nie ten poziom, choć ścieżkę dostaliśmy zacną i mimo wszystko godną polecenia.

Trouble In Town
An Uncertain Present
 
9. Miejsce dziewiąte to zapewne dla wielu niespodzianka, zwłaszcza, że gry wyścigowe nie są na ogół cenione za oryginalną ścieżkę dźwiękową. A tu proszę – Ian Livingstone, nadworny kompozytor Codemasters, po zaskakująco dobrym Gridzie kolejny raz daje nam muzykę fantastycznie motywującą do większego wysiłku, do osiągania lepszych miejsc, wykręcania lepszych czasów okrążeń. Co więcej, soundtrack z F1 2012 możecie pobrać zupełnie za darmo ze strony Mistrzów Kodu.

F1 2012 Theme
Feel The Pressure
 
8. Ósma lokata także może zaskoczyć tego i tamtego, acz tym razem nie z powodu “co to tu robi?”, tylko „dlaczego tak nisko?”, wszak Journey nominowano nawet do Grammy (jako pierwszą grę w historii!). Otóż kompozycje Austina Wintory’ego podobają mi się, doceniam kunszt twórczy, ale całość jakoś nie do końca do mnie trafia, czegoś mi brak, czegoś, czego nazwać nie potrafię. Ósme miejsce więc.

I Was Born For This 
Atonement
 
7. Siódme oczko należy do Jespera Kyda i jego Darksiders 2. Duńczyk, niezatrudniony do prac nad Assassin’s Creed 3, postanowił tu chyba przeszczepić muzycznego ducha z gier o Asasynach, bowiem podobieństwa są aż nadto słyszalne już przy otwierających utworach. Na szczęście są także pozycje o świeżym charakterze, jak choćby monumentalne Stains of Heresy, przywodzące na myśl pojedynki z gigantami w Shadow of The Colossus.

Corruption
Stains of Heresy
 
6. Srebrną piątkę zestawienia zamyka XCOM: Enemy Unknown Michaela MacCanna, którego, podobnie jak Jespera Kyda, można posądzić o nieco zbyt dosłowne inspirowanie się własną twórczością. W efekcie dostaliśmy bardziej podniosłą wersję Deus Eksa: Buntu Ludzkości, ale hej – o więcej TAKIEJ muzyki nikt się nie obrazi, nie? ; )

Enemy Unknown
Ready For Battle
 
5. Lokata numer pięć to Brian Tyler i Far Cry 3. Hollywoodzki kompozytor po raz kolejny udowodnił nam, że pisanie muzyki do gier też wychodzi mu znakomicie, jeśli nawet nie lepiej niż do filmów! Motyw przewodni jest iście fenomenalny, a kawałek Falling Into a Dream wycisnął łzy z moich oczu, bowiem nie mogłem uwierzyć, że ktoś wreszcie zaimplementował post rock do kompozycji growej/filmowej. Byłoby o wiele wyżej, gdyby aranżacje bitewne tak głęboko nie zawodziły.

Falling Into a Dream
Heat
 
4. Tuż za podium uplasowało się Halo 4, za którego muzykę odpowiedzialny był Neil Davidge, zastępujący duet kompozytorów z Bungie – Martina O’Donnella i Michaela Salvatori. Byłemu członkowi Massive Attack udało się kapitalnie wpasować w klimat sagi o Master Chiefie tworząc zarazem coś nowego – z maestrią poprzedników rozminął się tylko minimalnie.

To Galaxy
Revival
 
3. Na najniższym stopniu „pudła” stanął gigant, Mass Effect 3, dzieło połączonej pracy aż pięciu kompozytorów. Wśród nich zabrakło weterana serii, Jacka Walla, i niestety ten niedobór daje się trochę we znaki przy podniosłych partiach ścieżki (Suicide Mission wróć!). Cała reszta to jednak wysokiej klasy robota, zwłaszcza klawiszowy motyw przewodni Clinta Mansella i jego pochodne od  Sama Hullicka.

Creations
A Future For The Krogan
Wake Up
 
2. Miejsce drugie przypadło w udziale jednej z najoryginalniejszych ścieżek z gier w ogóle. Mowa tu oczywiście o Maksie Paynie 3, którego muzyka od noise rockowej grupy HEALTH jest nie do pomylenia z niczym innym i stanowi ogromny filar unikalnego klimatu produkcji Rockstar Games. Soundtrack ten nie jest łatwy w odbiorze, w moim przypadku co chwila wpadał w moje łaski i wypadał z nich, ale jedno jest pewne – to co zostało osiągnięte przy okazji tej muzyki to wyczyn grubego kalibru. Nawet nie szkoda klasycznych dla Maksa Payne’a brzmień, zwłaszcza, że pokłoniono się oryginalnemu motywowi przewodniemu, dając mu swoje miejsce w grze i świeżą aranżację.

Shells
Combat Drugs
Max Payne Theme
 
1. Zwycięzca Muzycznego Złotego Sewydża w 2012 roku jest nietuzinkowy. Ścieżkę tę skomponował amator, programista na co dzień; można ją pobrać za darmo, a grę, którą uzupełnia, także można ściągnąć sobie zupełnie gratis. Mowa tu o Joelu Nielsenie i Black Mesie. Ten pierwszy to kompozytor-amator, którego twórczość zwracała uwagę już od samego początku, a drugi to chyba najlepszy mod/remake jaki kiedykolwiek powstał. Grając weń miałem dziwne wrażenie, że nie zapłaciłem, a powinienem – z tak wysoką jakością miałem do czynienia. Muzyki podczas rozgrywki niestety nie słyszy się wiele zgodnie z projektem oryginału z 1999 roku, ale jeśli już poleci, to efekt jest fantastyczny. Kapitalne hard rockowe brzmienia przy walce i oszczędne klawisze przechodzące w elektronikę w spokojniejszych etapach przemierzania kompleksu Black Mesa dały niezapomniany efekt. Bezapelacyjny zwycięzca.

Blast Pit 3
End Credits Part 2
On a Rail 1
 
W moim zestawieniu tym razem nie ma wielkich nieobecnych (może poza Hotline Miami), ale wcale nie oznacza to, że obyło się bez ogromnych zawodów w ubiegłym roku. Przede wszystkim srogo zawiódł mnie Medal of Honor: Warfighter. Przy okazji premiery „jedynki” Ramin Djawadi obłaskawił nas fenomenalną ścieżką, co prawda opierającą się na ustalonym kanonie dla muzyki z Bliskiego Wschodu kanonem, acz mimo to urzekającą jakością. Kompozycje z „dwójki” brzmią tymczasem niesamowicie nudno, zupełnie jakby niemiecki twórca „odwalał pańszczyznę” by zainkasować prędko pieniądze i skupić się na czymś innym.
Rachunek sumienia powinno sporządzić Radical Entertainment, które zamiast nająć porządnego kompozytora, postanowiło zlecić napisanie muzyki swojemu reżyserowi dźwięku, Scottowi Morganowi. Efekt okazał się nad wyraz słaby i bezczeszczący wspomnienie po świetnej ścieżce Saschy Dikiciyana i Chrisa Velasco.
Nie postarało się także studio Starbreeze wydając nowego Syndicate'a, które najpierw wpadło na genialny pomysł najęcia tuzów muzyki elektronicznej (Skrillex, Nero, Flux Pavillion, Digitalism) do zremisowania motywu przewodniego z oryginału, by potem użyć w grze tylko jednego z nich i uzupełnić to totalnie przeciętnymi kompozycjami Gustava Grefberga.

Kolejny zawód to Ghost Recon Future Soldier. Do kompozytora-weterana serii, Toma Salty, dołączył znany breakbeatowy artysta Hybrid, co rokowało wybornie. Niestety ani jeden ani drugi pan nie wywiązał się jakoś szczególnie imponująco ze swojej roboty, dając w całym soundtracku tylko kilka wybijających się ponad przeciętność utworów.
Dalej Hitman: Rozgrzeszenie oraz Black Ops 2. Twórcy pierwszej gry, podobnie jak twórcy Assassin’s Creed 3, nie zdecydowali się do ponownego najęcia Jespera Kyda na stanowisku kompozytora i słabo na tym wyszli – w tym przypadku nawet bardzo słabo, nie doczekaliśmy się nawet oficjalnego wydania soundtracku. Developerzy drugiej gry z kolei poprosili Trenta Reznora to stworzenia motywu przewodniego (kapitalny pomysł), a Jacka Walla do całej reszty. Pomysł też niby dobry, ale niestety średnio to wypadło, zdecydowanie poniżej oczekiwań.
Zawiódł mnie wreszcie Dishonored. Wszyscy nakręcili się po utworze Drunken Whaler użytym w jednym ze zwiastunów, ale – to bardzo smutne – w zasadzie na nim kończy i zaczyna się ścieżka z tej gry. Serio, nie ma o czym pisać.
 
I to tyle jeśli chodzi o pierwszą część gali Muzycznych Złotych Sewydżów. W części drugiej zapoznacie się ze zwycięzcami w innych kategoriach, takich jak Najlepszy motyw przewodni czy Najlepsza piosenka. 
 
Muzyczne Złote Sewydże 2011
 
 


Komentarze

Portret użytkownika Milko_pl

Hmmmm... a można wiedzieć jak na wynik wpłynęły osobiste preferencje muzyczne autora zestawienia?

Portret użytkownika SavagE

Calkowicie. Bo jak inaczej? ;)

[quote=Anubis]Ile razy przeszedłeś windowsa?[/quote]