Potrójne uderzenie Kirby'ego

kirby overdriveWśród tych, co mają zacięcie do montażu, doświadczenie dobrego zgrania w filmie powoduje niechybne zapalenie się lampki w mózgu z napisem „montuj”. Kiedy więc ja odpalam stosowny software, wy sprawdźcie trzy syte fragmontaże, którymi z jakiegoś względu jeszcze nie zdażyłem się tu pochwalić.


Choć z prezentowanych filmów z Kirby’s Rage nie miałem nic do czynienia, to warto o nim wspomnieć, bo z pozostałymi dwoma łączy go osoba głównego bohatera i reżysera – odpowiednio Andre „Kirby” Kempy i Grzegorza „PANIqa” Gronka. Wyśmienicie nadaje się także na rozgrzewkę przed srogim rozdawnictwem headshotów, bo maleństwo trwa niewiele ponad minutę.

Szczególną dumą napawa mnie The Final Rage, a zwłaszcza moja dość awangardowa ścieżka, miksująca downtempo, glitch i industrialny rock. PANIq świetnie ją wykorzystał, serwując jak zwykle ciasne synchro i świetne ujęcia, a także dodając gdzie trzeba dość nowatorskie zakłócenia obrazu. Jedyny żal, to dobór akcji w końcówce, ale niestety nasz gwiazdor, Kirby, nie posiadał odpowiedniego materiału.

Do Overdrive, „najświeższej” produkcji, przygotowałem naprawdę mocny podkład, mający symbolizować nasze wejście z hukiem na scenę filmów z CS:GO. Niestety PANIq uparł się, żeby ścieżka zawierała kawałek El Cargo od Amona Tobina, w miejscu którego ja z kolei widziałem Mind of a Beast The Glitch Mob. Nie było także pełnej zgody co do sposobu miksowania dźwięku, efektem czego po raz pierwszy wypuściłem swoją wersję filmu (poniżej; druga do obejrzenia TUTAJ). Coby jednak nie narzekać, Overdrive udał się świetnie, a nawet ta nieszczęsna końcówka wypadła naprawdę miodnie, z kilkoma miażdżącymi zgraniami.