Portal 2

Portal 2

Magicy z Valve stanęli przed nie lada wyzwaniem – stworzyć kontynuację hitu, którego nikt się nie spodziewał. Różne bowiem rzeczy można mówić o pierwszym Portalu, ale z pewnością nie to, że ten mały, testowy projekt zdobędzie aż taką popularność. Tak się jednak stało, a producent musiał stanąć na głowie, by wymyślić koło na nowo. Na szczęście udała mu się ta sztuka, dlatego Portal 2 to doskonała zabawa zarówno dla starych wyjadaczy, jak i kompletnych nowicjuszy.
Świat Portala 2 w niczym nie przypomina pierwszej części
Fabuła gry przenosi nas wiele lat do przodu w stosunku do pierwszej części. Chell, bohaterka gry, zamknięta jest w swoim pokoiku, który jednocześnie służy za miejsce zapoznania z interfejsem. Tutaj czas płynie inaczej niż w normalnym świecie – choć graczom może wydawać się, że upłynęła zaledwie chwila, kompleks Aperture Science został poważnie nadgryziony zębem czasu. Wszystko się sypie i grozi zawaleniem, a niebezpieczeństwo czyha co kilka kroków.
 
Szybko okazuje się, że winę za to – jak zwykle – ponosi gracz, który w poprzedniej części zniszczył GLaDOS i tym samym pozbawił laboratoria opieki. Z opresji wybawia nas Wheatley – zagubiony robot, który marzy o wielkiej władzy i szczerze boi się swojej nie do końca martwej szefowej. Tak rozpoczyna się fabuła gry, która wciągnie was na całe 8 godzin. Obiecuję.
Starcie z GLaDOS
Valve nie wyważyło otwartych drzwi i chwała mu za to. Zamiast tego programiści postawili na innowacyjność, przez co Portal 2 jest jeszcze ciekawszy od poprzednika. I choć operuje na tych samych patentach, całość jest zaskakująco strawna i nie śmierdzi odgrzewanym kotletem. Podstawowym hasłem, które przyświecać będzie graczom w trakcie ich przygody, jest „Think with portals”. Od nich bowiem wszystko się zaczyna – każda napotkana łamigłówka do maksimum wykorzystuje możliwości, które oferują portale. Niezależnie więc od tego, na jakim etapie rozgrywki jesteśmy, to one będą narzędziem niezbędnym do przejścia danego poziomu.
 

Dla tych, którzy nigdy nie widzieli gry na oczy – zasada działania portali:

Oprócz portali mamy także trójkolorowe żele, dzięki którym Chell wyżej skacze, szybciej biegnie lub może umieszczać przejścia w niedostępnych dotychczas miejscach. Ale to nie wszystko – gracz notorycznie będzie używał również kostek blokujących przyciski, przeszklonych sześcianów, które niczym pryzmat potrafią przekierowywać światło pod odpowiednim kątem, platform pozwalających na wykonywanie gigantycznych skoków, tuneli grawitacyjnych i magnetycznych „chodników”. Dopiero kombinacja wszystkich tych elementów pozwoli nam przedrzeć się przez skomplikowane i nie zawsze oczywiste poziomy.
 
Te zaś zaskakują swoją różnorodnością – zwiedzimy nie tylko opuszczone, zdewastowane laboratoria, ale również fabrykę stojącą za Aperture Science i niesamowity kompleks badawczy założony w połowie XX wieku. To właśnie on zrobił na mnie kolosalne wrażenie jako relikt pogoni za wiedzą zmiksowanej z szalonym geniuszem Cave'a Johnsona, założyciela firmy. Kto grał w BioShocka, ten wie o czym mówię. W Portalu 2 rzecz jasna nie ma sfiksowanych Splicerów (na naszej drodze stają w zasadzie tylko głupiutkie wieżyczki strażnicze), ale klimat pozostał.
Atlas i P-Body
Poznawaniu świata towarzyszy jeszcze jeden element, który błyszczał już w poprzedniku. Mowa rzecz jasna o humorze, który w Portalu 2 wzbija się już na wyżyny. Żarty nie są nachalne – wręcz przeciwnie, zazwyczaj ukryte w dialogach, powodują niekontrolowane wybuchy śmiechu. Nie wiem, czy Valve zatrudniło jakichś komików, czy może zbierało wszystkie dobre pomysły od kilku lat, ale jednego jestem pewien – zabawną głupotę Wheatleya i zjadliwe komentarze GLaDOS zapamiętam na długi czas.
 
Po przejściu kampanii, Portal 2 oferuje jeszcze jeden smaczek – tryb kooperacji. Fabularnie jest on osadzony po historii singleplayera, ale jej znajomość nie jest wymagana do wybornej zabawy. Schemat bowiem pozostaje ten sam: gracze wcielający się w Atlasa i P-Body'ego, roboty testowe, mają do pokonania najeżone łamigłówkami poziomy. Jedyna różnica polega na tym, że tutaj współpraca jest niezbędna, by w ogóle popchnąć grę dalej. Warto więc zaprosić do zabawy kolegę, by nie użerać się z jakimś internetowym trollem, który celowo będzie psuł misterny plan. Smaczku rozgrywce dodaje fakt, że za interakcję z towarzyszami niedoli możemy zostać nagrodzeni różnymi achievmentami.
Zniszczony kompleks Aperture Science
Technologicznie Portal 2 pokazał już chyba wszystko, na co stać wysłużony silnik Source. Choć lokacje są zbudowane z godnym podziwu rozmachem, trochę razi sterylność środowiska i w zasadzie zerowa interakcja. Po pewnym czasie zaczynają też irytować windy, które oddzielają od siebie kolejne poziomy – jak na mój gust są one umieszczone stanowczo zbyt często. Na razie można to jeszcze zaakceptować, ale trudno pozbyć się wrażenia, że silnik Valve to już raczej druga liga. Podobnie sprawa ma się z muzyką – elektroniczne kawałki dobrze wpisują się w realia gry, jednak nikt raczej nie padnie z zachwytu.
 
Chylę za to czoła przed aktorami wcielającymi się w napotykane postaci – tak idealnie dobranych głosów nie słyszałem już dawno i po ukończeniu zabawy było mi autentycznie przykro, że to już koniec ich mistrzowskiej gry aktorskiej. Warto w tym miejscu dodać, że Wheatley był nominowany do nagrody „Postaci roku” podczas Video Game Awards 2011.
Zabawa w Boga?
Portal 2 to dzieło na wskroś rewelacyjne, choć nie bezbłędne. Na szczęście usterki i niedopatrzenia giną w ulewie świetnych pomysłów, które jak bagno wsysają gracza do swojego magicznego, przesiąkniętego logiką świata. Dla ludzi szukających czegoś więcej niż bezmyślnego klikania – jak znalazł. Zwłaszcza, że w różnych promocjach na Steamie cena gry spada do poziomu ok. 35 zł.
 

Polonizacja
Gra na Steamie oferowana jest z kinowym spolszczeniem. Napisy są przełożone lekkim piórem i bez zgrzytów, za co tłumaczom należy się spory plus.

Toż to rasizm! Prawie jak horror... Wujek Dobra Rada dzieli się swoimi przemyśleniami Ktoś tu chyba za dużo grał w Hitmana... Tupię!
Ocena: 9+/10
Premiera: 19 kwietnia 2011 r.
Deweloper: Valve
Gatunek: logiczno-zręcznościowa
Czas gry: ok. 8h (singleplayer), dodatkowe godziny w multi
Średnia ocen w sieci: 95%
 

Zalety

Wady

- ciekawa fabuła
- zagadki logiczne
- rozwinięcie idei pierwszego Portala
- humor
- postaci
- dubbing
- polonizacja
- klimat
- gra w kooperacji

- silnik pamięta lepsze czasy
- tylko dobra grafika
- windy
- nie porywająca muzyka
 
 
 
 
 

Pozdrowienia dla JOYA_PL za wspólną grę w co-opie :)