Retrogranie: Quake

Retrogranie: Quake

Po niedawnej premierze Quake Live na Steamie i szeregu dość kontrowersyjnych zmian w rozgrywce, pomyślałem, że to doskonały czas aby nadrobić spore niedopatrzenie i łyknąć pierwszego Kwaka w całości. Czy zestarzał się tak godnie jak inne tytuły id?
 
Platforma – PC, N64, Saturn, Amiga, MAC
Premiera – 22 czerwca 1996
Gatunek - FPS
Średnia ocen w sieci – 94%
Zagrane po raz pierwszy - --
Odświeżone – listopad 2014 r.
 
Wspomnienia: niestety niewiele. O oryginale tylko słyszałem i czytałem w magazynach – kiedy po raz pierwszy wszedłem w świat strzelanin, królem był już Quake 2.
UkrzyzowanyRzeczywistość: „Jedynka” to już kęs dość czerstwy, ale nawet bez popitki w postaci szeregu poważnych modów graficznych nie staje w gardle. Ba, w wiekopomne dzieło id Software da się grać i bez wspomagania sprzętowego, z feerią pikseli na ekranie – podobnie jak pobratymcy Doom i Wolfenstein wizualnie trzyma się wybornie.     
Fabuła to gotycko-lovecraftowskie bzdury, gdzie obcy z innego wymiaru atakują Ziemię. Twórcy byli niejako świadomi tego faktu, przeznaczając minimum czasu na ekspozycję intrygi, a jeśli już to w formie plansz z tekstem. W sumie spoko, bo liczy się gęsty klimat, potęgowany dzięki muzyce i udźwiękowieniu słynnego Trenta Reznora.
Tym co „robi” Quake’a jest nie tyle jego atmosfera, wygląd czy brzmienie, co po prostu fakt, że to wciąż świetna strzelanina. Sterowanie szybkie i precyzyjne, wrogowie ciekawi i wymagający, a bronie dobrze zakonserwowana klasyka gatunku. To zresztą od pierwszego Quake’a – poprzez błąd w kodzie – wyszła możliwość strafe i bunny jumpingu, pozwalająca podkręcić i tak już dużą prędkość poruszania się do stanu „karkołomny”. U wielu wzbudziło to żyłkę współzawodnictwa i tak powstał legendarny portal Speed Demos Archive, skupiający maniaków wykręcania rekordowych czasów w grach wideo.
Come at me bro
Nawet bez aspiracji do „przeskoczenia” wszystkich poziomów kampanii, przygoda z singlem jest krótka. Podobnie jak w nieco starszych Doomach, ostatni przeciwnik pada pod naporem ołowiu po około czterech godzinach, a osoby pamiętające jeszcze co i jak, zapewne ujrzą napisy końcowe jeszcze prędzej. To tyle w temacie „kiedyś gry były dłuższe”. 
Multiplayer o dziwo działa. Nawet nieźle, bo gra w niego regularnie sporo osób pomimo faktu, że kolejne odsłony serii robiły to lepiej. Prościutki interfejs sieciowy, deathmatch i team deathmatch – jeśli taka surowizna was kręci lub chcecie się poczuć jak prekursorzy e-sportu, to zaopatrzcie się w jakiegoś fanowskiego klienta (najlepiej Darkplaces, dorzucającego przy okazji całą gamę technicznego dobrodziejstwa) i jazda.
Czy było warto? Nie napisałem nawet strony o jednej z najbardziej wpływowych strzelanin w dziejach, a myślę, że w zasadzie wyczerpałem temat. Po prostu Quake jaki jest, każdy widzi. To prosta strzelanka z fajnym klimatem, która wciąż dobrze się trzyma. Polecam każdemu miłośnikowi gatunku.
FatsoOcena na dziś: 7/10
 
Zwiastun


Komentarze

Portret użytkownika Mrozo

Za moich czasów to był "strafe-jump" dodatkowo "rocekt-jump"

Portret użytkownika JOY_PL

"Multiplayer o dziwo działa. Nawet nieźle, bo gra w niego regularnie sporo osób pomimo faktu, że kolejne odsłony serii robiły to lepiej. " Żarty sobie robisz... Q2 SSał aż po bile...... najgorsza część Quake.

Portret użytkownika SavagE

Kolega chyba wstał lewą nogą z łóżka.

[quote=Anubis]Ile razy przeszedłeś windowsa?[/quote]

Portret użytkownika Mrozo

joy_pl a powiedz nam która część była najlepsza ?