Retrogranie: seria No One Lives Forever

Retrogranie: seria No One Lives Forever

Dylogia No One Lives Forever to pupilek krytyków, który nie zdobył popularności na jaką zasługiwał. A przynajmniej ich zdaniem. Postanowiłem w końcu przekonać się samemu, czy słusznie marka ta osunęła się w zapomnienie.
 
Platforma – PC / PS2 (tylko NOLF1)
Premiera – 8 grudnia 2000 (NOLF1), 18 października 2002 (NOLF2)
Gatunek - FPS
Średnia ocen w sieci –  91%
Zagrane po raz pierwszy - 2002 r.
Odświeżone – marzec 2013 r.
 
Wspomnienia: charyzmatyczna bohaterka, gadżety, fajny klimat.
Nicht schließe!Rzeczywistość: NOLF osadzony jest w latach 60. - złotych czasach szpiegostwa. Bohaterką jest eks-złodziejka i początkująca agentka wywiadu Cate Archer, spotykająca się co chwilę z szowinizmem ze strony przełożonych. Na szczęście dla niej nadarza się doskonała okazja udowodnienia swojej wartości, kiedy potężna i nieznana dotąd organizacja kryminalistyczna pokazuje swój paskudny łeb. 
Fabuła to niewątpliwie najmocniejsza cecha gry, to ona, pomimo dłużących się przerywników filmowych, motywuje do skończenia dziesięciogodzinnej kampanii i przymknięcia oka na czerstwość oprawy wizualnej. Na początku konieczne może być jednak przymknięcie obojga oczu, a nawet zaciśnięcie zębów, bowiem nie dość, że grafika w oczy kole, to rozgrywka swoim wyrafinowaniem przypomina beton. Na szczęście jeszcze podczas trwania pierwszego poziomu okazuje się, że projektanci musieli mieć słabszy dzień tworząc otwarcie i No One Lives Forever nabiera rozpędu.
Najlepszy poziom w NOLF2
Duża w tym zasługa nietypowego dla strzelanin konceptu, który w równym stopniu co strzelanie promuje załatwianie spraw po cichu i korzystanie z gadżetów szpiegowskich. Szkoda tylko, że skradanie nie zostało zaimplementowane zbyt dobrze, ale na ostrożnych czeka nagroda w postaci podsłuchanych rozmów strażników, których tematy rozciągają się od prostych dysput o pracy, aż po głębokie wywody na temat istoty bycia kryminalistą – zawsze z grubą warstwą lekkiego humoru i autoironii (czym zresztą podszyta jest cała gra).
Drugi No One Lives Forever jawi się jako idealny sequel. Grafikę wprost niemożebnie ulepszono i nawet dziś da się ją oglądać bez skrzywienia. Poziomy stały się bardziej przestronne, usprawniono skradanie się, a postać Cate można rozwijać za pomocą prostego drzewka umiejętności. Skrócono ponadto przydługie filmiki, a scenariusz wciąż ocieka humorem. Dołożono nawet tryb kooperacji.
Niestety nie udało się załatwić wszystkich problemów, które mniej lub bardziej doskwierały w trakcie rozgrywki. Przede wszystkim wciąż rażą nudne i/lub denerwujące zagadki oraz wrogowie odradzający się na naszych oczach. Drzwi, które prowadzą do dalszej części misji będą w magiczny sposób zamknięte, aż nie odhaczymy pozycji na liście zadań. Z niewiadomych przyczyn wyleciał dobór sprzętu przed misjami oraz rangi przyznawane za styl gry, przez co znacznie spadła ochota do skradania się. Poza tym pojazdy wciąż prowadzą się wprost fatalnie, a sztuczna inteligencja wrogów woła o pomstę do nieba – nieraz, zamiast wszcząć alarm, gość pozbędzie się trupa swojego towarzysza ze służby za pomocą specjalnego sprayu, „żeby nie mieć kłopotów” (chociaż chyba powinienem być w takiej sytuacji wdzięczny?). Oprawa muzyczna, wcześniej tak fajnie wprowadzająca w klimat lat 60., wypada gorzej, co boleśnie uwypuklają mocno wyczuwalne pętle.
Słodka Cate
Jak niektórzy mogą pamiętać, w świecie Cate Archer osadzona jest także strzelanina pierwszoosobowa Contract Jack. W tym spin-offie stajemy po drugiej stronie barykady, wcielając się w typa spod ciemnej gwiazdy, tytułowego Jacka. Gra jest tak karczemnie kiepska, że wręcz obraża mnie jako gracza. Nie wiem jak, tak szanowana firma jak Monolith, mogła wypuścić taką kaszanę za drzwi. Jedyna jej zaleta to długość – po 2,5 godziny jest już po bólu.
Czy dylogia NOLF została więc zasłużenie zapomniana? I tak i nie. Są to na pewno gry wyraziste i pełne zalet, ale także niepozbawione wad, widocznych zwłaszcza dziś. Dla koneserów FPS-ów jest to jednak jazda obowiązkowa, zwłaszcza część druga. Reszta niech próbuje, jeśli kręcą ich klimaty szpiegowskie i produkcje z humorem.
Zakup i uruchomienie: z powodu licencyjnych kłopotów serii (nie wiadomo specjalnie do kogo należą prawa), liczba kopii jest ograniczona, a wersji cyfrowych brak. Niech was jednak to nie zniechęca, zwłaszcza, że uruchomienie obu gier na nowoczesnych systemach nie przysparza problemów.
 
Ocena na dziś: 7/10
 
Zwiastun jedynki

Zwiastun dwójki

Klub nocny w Hamburgu, który jest „zbyt zatłoczony”, abyśmy mogli do niego wejść

 


Komentarze

Portret użytkownika Anubis

Uaaa, zagrywałem się w dwójkę. Świetna gierka.

Portret użytkownika Martini

Zgadzam się, świetna gierka

Najlepszy z najlepszych ;] To właśnie ja !! :D