Serious Sam 3: BFE

Serious Sam 3: BFE

Serious Sam to pionier gatunku strzelanin z cyklu zastrzel ich wszystkich, a potem postrzelaj jeszcze trochę. Minęło ponad dziesięć lat, odkąd brunet z bombą na piersi zaczął posyłać do piekła hordy brzydkich stworów - może więc powinien już dać sobie z tym wreszcie spokój?  
 
Wedle modelu na strzelaninę wyznawanego przez Croteam, najlepszym odpoczynkiem od zabijania, jest jeszcze więcej zabijania, a w ramach relaksu należy zaserwować pojedynek z bossem. Ta formuła nie zmienia się w chorwackim studiu od ponad dekady, w Serious Sam 3: BFE dalej robimy to, co zwykle. Ale wiecie co? Dzięki nowemu silnikowi i garści ficzerów to wciąż bawi!
BFE w tytule oznacza Before First Encounter i zgodnie z tym stery nad Samem obejmujemy jeszcze zanim wysłano go w przeszłość, aby powstrzymał inwazję obcych pod wodzą Mentala. Naszym zadaniem jest doprowadzić do ładu skomplikowaną machinę czasu, dopiero co odkopaną z piaskowych odmętów w Egipcie. Naturalną koleją rzeczy po drodze uczestniczymy w starciach o biblijnych proporcjach, posyłając do stwórcy potężne ilości bezgłowych kamikaze i ich kumpli.
Powazny Sam
Jak na rok 2060 arsenał oddany do dyspozycji gracza nie grzeszy zaawansowaniem. Poza rzeszą starych znajomych, z ręcznym działem okrętowym na czele, jesteśmy raczeni tak wyrafinowanymi zabawkami jak karabin szturmowy, ładunek C4 oraz granatnik. I można używać nawet przyrządów celowniczych! Wow. Wszystko super, szkoda tylko, że jest to kompletnie zbędne. Zanim jednak z moich ust posypały się inwektywy o „codyfikacji” Serious Sama, okazało się, że karabin to bardzo przydatna broń, kostki plastiku fantastycznie nadają się na dużych skurczybyków i grupy napaleńców, a granatnik to w istocie najpotężniejsza giwera w grze.
Choć chmary przeciwników zalewające ekran należy trzymać na dystans, kiedy zrobi się wokół nas tłoczno Sam radzi sobie lepiej niż kiedykolwiek. Do walki w zwarciu można teraz wykorzystać potężny młot budowalny, zgniatający maszkary jednym ciosem, oraz dekapitujące kosmiczne lasso świetlne, przywodzące na myśl podobny gadżet z Bulletstorma. Z pojedynczymi wrogami można rozprawić się  gołymi rękoma - wystarczy w odpowiednim momencie nacisnąć klawisz, a delikwent zostanie skrócony o głowę, tudzież straci oko (którym można potem zresztą rzucić).
Minigun action
Croteam postanowiło nieco się wysilić i wprowadzić do BFE coś prawdziwie innowacyjnego. Horror. Niestety pasuje to do tej gry jak pięść do nosa, a realizacja przystaje wyrafinowaniem do betonowego słupa. Ot co jakiś czas natrafiamy na słynne „egipskie ciemności”, pośród których kryją się zmutowane małpy lubujące się w skakaniu każdemu na plecy. Ani to straszne i ani to fajne. Po pewnym czasie człowiek po prostu je olewa i czym prędzej biegnie dalej, ale jest to denerwujące. Cierpi na tym zwłaszcza tryb kooperacji, w którego będziecie grać, ponieważ…
Serious Sam 3 oferuje szesnastoosobowy co-op! Tak jest, nie dwóch, nie czterech, nawet nie ośmiu – przeszło szesnastu graczy może jednocześnie rozrabiać na ekranie. Skala chaosu jaki wtedy powstaje jest trudna do opisania, to trzeba zobaczyć samemu. Postępy każdego uczestnika są w dodatku na bieżąco zliczane, więc droga do zostania najpoważniejszym z poważnych jest prosta. Udowodnić swoją wyższość można też w bardziej klasyczny sposób, wskakując do pokoju z deathmatchem, ale nie polecam tego manewru z uwagi na katastrofalną jakość map i ich zbalansowanie.
Ugh-Zan III
Najbardziej rzucające się novum przygotowane przez twórców to naturalnie silnik graficzny, zwany Poważnym Silnikiem trzy i pół. Jego możliwości nikogo na kolana nie powalą, podobnie zresztą jak kunszt artystyczny Croteam, ale dzięki niemu strzelanie jest przyjemniejsze niż dawniej, a wrogów zalewających horyzont bywa tak dużo, że trzeba się ratować ucieczką. Miejscami do walki starają się nas pokrzepić wartkie metalowe pieśni chorwackiego zespołu Undercode, lecz niestety standardowo jesteśmy skazani na tępe perkusyjne rytmy, w dodatku dosyć prostacko zaimplementowane do rozgrywki.
Po ciasnym i niezbyt ciekawym pierwszym poziomie, trzeci Serious Sam naprawdę rozwija skrzydła i leci na nich przez dobre dziesięć godzin. Trudno o lepszy symulator masowego mordu z pierwszej osoby, a jak dokupicie jeszcze DLC, to i pozwolą wam polatać plecakiem odrzutowym. Zostałem pozytywnie przez Croteam zaskoczony, nawet w osobowość Sama tym razem trochę zainwestowano i jego teksty śmieszą więcej niż raz. Kupować dziada, zwłaszcza, że rozdają go niemal za darmo!
 
Premiera – 22 listopada 2011
Platforma - PC (testowana), X360 & PS3  
Developer - Croteam
Gatunek - FPS
Czas gry – 10 godz. + (DLC Jewel of The Nile +2 godziny)
Średnia ocen w sieci - 72%
Moja ocena – 8/10
 
Zwiastun

Próbka kooperacyjnego szaleństwa w bożonarodzeniowym sosie

 


Komentarze

Portret użytkownika irq

"Kupować dziada, zwłaszcza, że rozdają go niemal za darmo!" Jakieś namiary? Na steamie po ~28 ojro to drogo. Raczej by mnie interesowała wersja steamowska

Portret użytkownika SavagE

Sam sie dziwie, ze na sztywno taka cena, bo co chwile obniżają go do 15-20 zl. Za jakies dwie dyszki mozna pochytac na allegro - nie da sie grac inaczje niz na steamie

Portret użytkownika wiciu

Widziałem pudełko w Auchan. Cena 31 PLN.

Portret użytkownika ReD_RuDy

Zagram :D dzięki za tekst

Portret użytkownika JOY_PL

To daj znac bo z checia na coopa zagram.