Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów

Nie mam żadnych wątpliwości – Wiedźmin 2: Zabójcy Królów to produkcja bardzo ważna dla branży, jeden z kandydatów do gry roku 2011. Fenomenalne jest w niej absolutnie wszystko, począwszy od niesamowitej grafiki, przez rewelacyjne udźwiękowienie i na zadziwiającej fabule kończąc. Panowie z CD Projekt RED stworzyli prawdziwie next-genowego erpega, łączącego dynamiczną akcję z momentami, które przykuwają domorosłego zabójcę potworów do monitora!
 

Złe dobrego początki
Historia opowiedziana w Wiedźminie 2 nie pozwala na chwile oddechu. Kiedy przejmujemy władzę nad Geraltem, ten zakuty jest w masywne kajdany gdzieś w obskurnym lochu, do którego nie wiadomo jak trafiliśmy. Po chwili wszystko się wyjaśnia – wiedźmin, będący wbrew swoim zasadom ochroniarzem pewnej bardzo ważnej osoby, uwikłany zostaje w konflikt, od którego zależeć będą losy świata. Nie ma wątpliwości, że stoi on znów w obliczu krwawej wojny, większej nawet od tej z książkowej sagi. Północne Królestwa ochoczo spiskują przeciwko sobie, chcąc zdobyć dominację nad innymi, swoje trzy grosze chcą również wtrącić czarodziejki, które przetrwały masakrę na Thanedd, Nilfgaard zaś udanie podsyca napiętą sytuację i ostrzy sobie zęby na kolejne władztwa. Nie można też zapominać o Scoia'Tael, którzy swoją wredną partyzantką dają się wszystkim we znaki.
Wiedźmin 2 - Flotsam
W samym środku tego młyna staje Geralt, tradycyjnie rozrywany pomiędzy skłócone ze sobą stronnictwa. To właśnie od niego zależeć będzie, w jakim kierunku pójdzie historia. Scenarzyści wykreowali naprawdę złożony świat, w którym zależności wcale nie są widoczne gołym okiem i często drobne z pozoru działanie może przynieść opłakane skutki. Chwała im za to, gdyż podejmowanie przez gracza wybory bywają tak skomplikowane, że trudno zdecydować się, która opcja jest nam bliższa. W pewnym momencie siedziałem dobre 10 minut i zastanawiałem się, co dalej zrobić.
 
Ale wybory nie są jedyną silną stroną fabuły Wiedźmina 2. Brawa należą się także za świetne „przerywniki”, w których wcielamy się w różne postaci. Wrażenie wywarło na mnie zwłaszcza kierowanie królem Kaedwen, gdy mogłem podejmować wojenne decyzje i na własnej skórze sprawdzić, jak to jest stawać w starciu z głową państwa. Autorzy przygotowali więcej takich wolt, które pozwalają zobaczyć historię „z drugiej strony” i jednocześnie odświeżają nieco monotematyczną grę Geraltem.

Geralt... Ty ich sam wszystkich zabiłeś?
O ile bowiem wiele erpegów idzie w kierunku oddawania graczom swobody, o tyle Wiedźmin 2 jest bez wątpienia grą akcji. Choć podejmowanie wyborów jest faktycznie miejscami frapujące, zazwyczaj ich konsekwencje sprowadzają się do oklepania mordy różnym osobom. Gra w większości przypadków promuje walkę jako rozwiązywanie problemów, ale nie jest to wielkim defektem. Dzieje się tak z powodu genialności tejże. Geralt jest bez wątpienia mistrzem miecza, a jego fechtunek przypomina raczej taniec z ostrzami, niż tępe walenie. Cieszą oko wszelkie wyskoki, piruety, kontrataki i finiszery – zwłaszcza te ostatnie, podczas których kamera zmienia swe położenie i w filmowy sposób ukazuje brutalność walki bronią białą. Wiedźmin odcina głowy, przebija mieczem, podpala przeciwników i robi wiele innych, dość nieprzyjemnych rzeczy. Tu i ówdzie uczestniczymy też w sekwencjach skradankowych, a także walimy w klawisze w nieoczekiwanych QTE.
 
Gra jednak przez takie nastawienie na akcję stała się znacznie bardziej wymagająca od poprzedniczki. Dość powiedzieć, że walka z bossami już na normalnym poziomie trudności potrafi sprawić wiele kłopotów, a starcie z kilkoma przeciwnikami naraz zazwyczaj kończy się wczytywaniem ostatniego zapisu. Jest to frustrujące zwłaszcza na początku przygody, gdy Geralt nie posługuje się żadnymi skomplikowanymi technikami walki, jak te wymienione akapit wyżej. Wszystkie tajniki poznajemy w ciągu rozwoju bohatera, który awansując na kolejny poziom otrzymuje punkty talentu. Te zaś możemy rozdzielać w czterech drzewkach – Alchemii, Szermierki, Magii i Treningu. Dzięki wykupywaniu kolejnych umiejętności przygoda staje się odrobinkę łatwiejsza i zarazem efektowniejsza. Ja rozwijałem Geralta w kierunku mistrzostwa w posługiwaniu się mieczem, więc kończąc swoją przygodę wiedźmin przypominał raczej maszynkę do zabijania – walka z pięcioma, sześcioma przeciwnikami sprowadzała się do wyprowadzania kolejnych, morderczych ciosów i unikania wrażych ataków.
Zwłoki niemilca po walce z upiorem
Do tańca i do różańca
Mimo skupienia się na zwiększaniu swoich możliwości w posługiwaniu się bronią, gra nie zamknęła przede mną innych możliwości. W każdym momencie zabawy możemy przywołać podręczne menu, w którym dostępnych jest 5 znaków i inne niż miecze bronie: petardy, pułapki, miotane sztylety. Poprawiono też medytację – tym razem nie musimy urządzać pikniku przy ognisku, a wystarczy chwila względnego spokoju. W specjalnym ekranie możemy rozwijać Geralta, odpoczywać, a także pić i przyrządzać eliksiry.

 
Geralt kowalem swojego... losu?
Wiedźmini nie są ludźmi, przynajmniej nie w pełni. Bliższe jest im określenie mutantów. Dzięki temu mogą wytrzymać znacznie więcej, niż zwyczajni przedstawiciele gatunku, w tym również zabójcze dla pospólstwa eliksiry i mutageny. Te pierwsze Geralt może przygotowywać sobie sam, w dowolnym miejscu, pod warunkiem, że zna recepturę (do kupienia u różnych handlarzy) i posiada odpowiednie składniki – tym razem zielarstwo nie jest oddzielnym talentem, więc w trakcie przygody uzbieramy pełne kieszenie różnych składników. Mutageny to inna sprawa. Wypadają tylko z potężniejszych przeciwników, a ich użycie jest ściśle zarezerwowane dla pewnych umiejętności. Przed ich użyciem trzeba więc się dwa razy zastanowić, czy chcemy wzmocnić danego skilla w ten, a nie inny sposób. Zwłaszcza, że mutagenów jest więcej, niż umiejętności ze „slotami”.
 
Podobnie możemy modyfikować swoje uzbrojenie. Praktycznie z każdego przeciwnika wypada jakiś przedmiot, który można sprzedać za marne grosze. Zazwyczaj jest to nikomu niepotrzebny chłam, ale można też trafić na prawdziwe perełki, znacznie potężniejsze od przedmiotów, które oferują handlarze. Co więcej, pancerze i miecze również możemy poprawiać poprzez runy i wzmocnienia (zajmują sloty). W grze nie zabrakło też olejów chwilowo wzmacniających nasze ostrza.
Wiedźmin 2 - Obóz Kaedwen
Czas ucieka
No dobra, ale jak się w to gra? Cóż – rewelacyjnie. Wiedźmin 2 zawiera w sobie nieszczęsny system „jeszcze jednego questu”, który nie pozwala oderwać się od monitora. Nie znajdziemy tu zleceń w stylu „Zabij 10 nekkerów” - zadania są długie i ciekawe, i naprawdę trudno się przy nich nudzić. Jeśli by się ktoś natomiast pogubił, z pomocą przychodzi dziennik zadań. Zgodnie z obietnicami, przypomina on raczej opowiadanie pisane niewiadomą ręką (stawiam na Jaskra) i tłumaczy zawiłe szczegóły. Nie udało mi się natomiast znaleźć opcji drukowania pełnej opowieści, o której wspominali autorzy.

Jak jednak wiadomo, nie samą fabułą człowiek żyje. Dlatego też w trakcie naszej przygody możemy się również pobawić w minigierkach – kościanym pokerze, walkach na pięści i siłowaniu się. Dwie pierwsze zostały znacznie zmodyfikowane względem pierwszej części. Grając w pokera, to my sterujemy ręką, więc zbyt mocny rzut może skończyć się utratą którejś z kości; natomiast walka na pięści jest tym razem o wiele bardziej widowiskowa – oparta na sekwencjach QTE, dzięki zmianie ustawienia kamery pozwala autentycznie poczuć miażdżącą siłę ciosów wiedźmina. Z kolei siłowanie się wymaga dobrego wyczucia myszki, gdy staramy się opanować szalejący pasek kontroli.

 
Żyj kolorowo
Programiści odeszli od używania leciwego silnika Aurora, na korzyść własnego rozwiązania – RED Engine. Choć widać, że nie okiełznali jej jeszcze do końca (tu i ówdzie pojawiają się problemy z wykrywaniem kolizji), nie mam żadnych wątpliwości. To najlepiej wyglądający RPG wszech czasów. Grafika jest olśniewająca, a silnik potrafi wygenerować miejscówki, które spokojnie mogą służyć jako widokówki z wakacji. Gra jest niezwykle barwna, wszystko jest miękkie, pochłaniające, a wykreowany w ten sposób świat jest tak piękny, że aż nierealny. Nie mniejsze wrażenie robi warstwa audio, za którą ponownie stoi Adam Skorupa. Geraltowi towarzyszy podniosła, od razu wpadająca w ucho instrumentalna muzyka, załączona jako bonus do edycji kolekcjonerskiej. Nie można się też przyczepić do udźwiękowienia– szczęk stali brzmi soczyście, a każdy potwór gulgocze na swój własny sposób.
Wiedźmin 2 - Loc Muinne
Co więc oferuje nam Wiedźmin 2: Zabójcy Królów? Z całą pewnością niezwykłą przygodę (choć zakończoną w karygodny sposób!), prześliczną oprawę i zabawę na długie, długie wieczory. Autorzy zapowiedzieli także wydawanie darmowych DLC, które wzbogacą grę o dodatkowe, krótkie epizody. Niewykluczone także, że w sprzedaży może pojawić się pełnoprawne rozszerzenie. A tymczasem idę zatopić się w grze drugi raz.
 
OCENA: 9,5/10
Premiera - 17 maja 2011
Platforma - PC
Developer - CD Projekt RED
Gatunek - cRPG
Czas gry - 40h
Średnia ocen w sieci - 92 %